··· Jenny Nordberg – “Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie”

Wyjątkowa i ważna dla europejskiego czytelnika książka. Można by rzec, że to jedna z niewielu książek podejmująca kwestię gender w Afganistanie. Jakkolwiek w Polsce słowo „gender” jest nie tylko krzywo rozumiane, ale i permanentnie zniekształcane przez prawicowych popaprańców, w tej oto książce mamy do czynienia z esencją dyskursu płci kulturowej w społeczeństwach skrajnie opresyjnych w stosunku do kobiet. Opresyjność owa wymusza reakcje społeczno-kulturowe, które jednak nie są inspirowane przez „import genderowej zarazy” z Zachodu, a stanowią wielowiekowy, stały element kultury afgańskiej (czy szerzej: kultur wielu społeczności Afganistanu i części Pakistanu). Oto bowiem istnieje zwyczaj basza pucz – kilkuletnia dziewczynka w określonej afgańskiej wspólnocie staje się… chłopcem, co jest nie tylko akceptowane przez ową wspólnotę, ale i rozumiane jako „tabu z konieczności”. Basza pucz, to dziewczynka, która jest wychowywana jak chłopiec (najczęściej w rodzinach, gdzie większość potomstwa stanowią dziewczynki), która ubiera i zachowuje się jak chłopiec i więcej – może uczestniczyć w zwyczajowym życiu chłopców w silnie patriarchalnej kulturze afgańskiej. Jenny Nordberg fenomenalnie opisuje losy wielu basza pucz, ich rozterki, problemy i rodzącą się świadomość płciową, rodzący się kulturowo-płciowy sprzeciw wobec seksistowskich kodeksów społecznych. Bycie chłopczycą, to jednocześnie ułatwienie i piętrzące się z czasem problemy. To indywidualne traumy, dylematy i trudne osobiste decyzje. Autorka porusza również niezwykle ważną kwestię: jałowość, a czasami zupełną bezcelowość większości zachodnich programów antydyskryminacyjnych, które przybywają wraz z „feministkami-uzdrowicielkami” z USA i z Europy Zachodniej w samo serce Afganistanu, a ich efektywność jest wprost proporcjonalna do obszaru aktywności zachodnich organizacji; niewiele można zdziałać gnijąc w klimatyzowanych biurach i w ambasadach zachodnich krajów w centrum Kabulu i próbując „na żywca” kopiować rozmaite inicjatywy feministyczne zrozumiałe w naszej kulturze, jednak kompletnie niejasne dla wielu kobiet Afgnistanu. Chłopczyce z Kabulu – koniecznie trzeba przeczytać!